Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Dziękuję za zdjęcie.

Ewa. Dziś kapsel, gada tak ... Wspomnienia się tworzy . Ja go o robotę pytałem, bo dziś się trochę zakotłowało i być może czas na odkładanie minął. wspomnienia się tworzy ... w sensie że trzeba coś robić, działać by mieć co wspominać. Czyli odejść. Czyli iść pod zamek, czyli posiedzieć na ławce, razem by potem dostać zdjęcie ... tym razem bez Ciebie. Ewa, nie wiem czy wierzę, że mnie kochasz. A w zdjęcie wierzę, widziałem je, widziałem też nas tam. Pamiętam. Mam takie wspomnienie. Dobranoc. P.S. dziś TYLKO marcepan i majonez ... i trzy banany. Dobranoc.

Żrę.

Majonez. Chipsy. Marcepan. Dwa tymbarki. Ale nic mi nie powiedziały. Właściwie. Jestem przeżarty. Kijowo się czuję, zajadam stres? Nie wiem. Brak zajęcia bardziej. Okres gorszej, no własnie nie wiem do końca czego, motywacji? Może, dopiero, powoli, dociera do mnie że to koniec. Że droga daleka, trudna, przede mną. Że, nie mam szansy na ... z kimś. Że, muszę sam, ze wszystkim. Na, zawsze. W pracy, sporo spraw, biurko coraz bardziej zasypane. Zamiast czyszczenia, wciąż sprawy nie załatwione, bo cepik, bo serwis, bo tamto siamto. Bo, może czegoś mi brak. Motywacji? Ewa, wiem że nie możemy codziennie rozmawiać, być chwilę razem. Wiem, że, że nic. Byłem dziś, Aśce opony zimowe zawiozłem, tylko zawiozłem, na wiosnę sam jej zmieniałem. Chwilę pogadaliśmy, serce już dawno, nie skacze do gardła. Ten kajak, na dachu zrobił robotę. Ale może, się kiedyś na herbatę umówimy. Może, mały seks. Żartowałem. A może, nie żartowałem. Dobra, wyglądam jak, pól dupy z za krzaka, więc nie ma szans na zbliżen...

Nie wypuszczaj szansy.

Tak mi Tymbark gada. Ale nie wiem, o co mu chodzi. O pracę, o zostanie, o odejście, o Ciebie, o coś innego. Nie wiem. Jutro zapytam znowu. Ale ja nie o tym, chciałem pisać. Miłe, sympatyczne było to dzisiejsze pisanie, rozmowa fajna, lubię Twój głos, Twój oddech, działa na mnie. Jasne, jasne że tyłu głowy, czai się, jest, słychać tragizm sytuacji, nie jesteśmy, nie będziemy razem. Nie możemy cieszyć się sobą, nie możemy żyć ... razem. Ewa. Innym razem ponarzekam. Dziś było fajnie, wsłuchiwałem się w Twój głos, słyszałem jak faluje pierś. Dobre i to. Spokojnej pracy. Spokojnej, dobrej nocy. Dobranoc Ewa.

Ja cię kocham, a ty śpisz.

Ewa, celowo wyciszyłem telefon. To nie tak, że nie chcę rozmawiać. Też Cię kocham. Chyba, chciałem Tobie pokazać, jak to jest gdy Ciebie nie ma. A nie ma Cię, cały tydzień. Minęło trochę więcej, niż dwadzieścia pięć minut. Nie odpisuję, bo nie chcę Cię budzić, zakłócać miru domowego. Jak, dasz sygnał odpiszę. Jak masz focha, nic nie poradzę. Ja Cię tylko kocham. Wiesz!!! Podobnie patrzę na piosenki. Też zwróciłem uwagę na ... Ćmy i motyle. Tak, nasz to NASZA. Słuchałem, wczoraj kilkanaście razy. Miłej niedzieli. Chcę rozmawiać, bardzo chcę, wręcz bym potrzebował. o pracy. Ale jestem sam. A Ty, myślałem, zastanawiałem się, czy nie powiesz Teresce, czy nie zrzucisz ciężaru. Dobrego Dnia Ewa. Spokoju, odpoczynku i witamin. I tak Ciebie ... kocham.

Mam wrażenie.

Czuję, że nie ma Ciebie. Że, nawet jeśli myślisz o nas, to i tak nie ma nas. Czuję to ... tak. Chyba, nie ma sensu się rozpisywać. Nie mają znaczenia powody, czy też przyczyny. Po prostu nie ma nas,nie ma tematu. Kładziesz się ... ja powoli wstaję. Dobranoc Ewa. Mam ochotę napisać, żegnaj. Ale mam też chęć, zostać tu trochę. Trochę pogadać. Ale nie ma to sensu. Nie mogę, przeszkadzać. Cześć.

Potrzebuję.

Celu. Daty. Człowieka. Czekałem na ósmego listopada, szybko zleciało, szkoda że się nie udało. Szkoda że nic nie zmieniło się. Na lepsze. Prawie rok czekałem na dwudziestego trzeciego, dziś miałem dać wypowiedzenie, rozpocząć nowe życie. A wręcz odwrotnie, prawie się zgodziłem zostać, poddałem się kolejny raz. Znowu mi się nie udało. Możliwe że te daty, to tylko ucieczka, odkładanie życia. Może jednak,się oszukuję. Może tak, maskuję swoją nieudolność. Raczej. Mam zostać, i jak robot, jak wszyscy , przychodzić odsiedzieć osiem godzin. Mam zrozumieć, że nikt ze mną nie pójdzie. Mam powoli iść na złom? Ewa. Pracuj. Zapomnij. Smsy ... skasowałem. Zdjęć ... już nie mam. Szczęśliwego Nowego Roku. Zły dzień. Pełen śmiechu. Zły czas. Nie pojadę po pracy do Ciebie. Na pierogi też nie. Ciekawe czemu Aśka nie pisze, obie. Jestem sam.

Zagubiony też jestem.

Nie wiem co robić. Nie mam co robić. Nie umiem nic robić. Nie mam celu. Nie mam wizji. Nie wiem czego chcę. Czyli, nie chcę niczego. Na niczym mi nie zależy. Niczego nie potrzebuję. Brak mi motywacji, do działania. Po co, skoro i tak, jestem sam, skoro i tak, nic nie zmienię. Po co mi kasa skoro, nie mogę być z Tobą, Po co mi stówa, skoro dom kosztuje milion. Po co mi praca, skoro mnie nie doceniają. Po co mi brak pracy, skoro nie umiem sam działać. Ewa, pogubiłem się. Oby tylko na chwilę, obym odnalazł spokój, CEL. Ty nie możesz być celem. Nie będziemy, razem. Nie zarobię, na dom. Nie zbuduję firmy. Nie będę, kimś. Spokojnej pracy Ewa. Dobranoc na poranek. Miłego weekendu. Dobrego życia. Ja muszę, iść. Choćby, do Pacanowa. Albo w podróż, do okoła świata. Albo choć, w Bieszczady. Albo do, Aśki na herbatę. Muszę wstać, choć leżę dopiero drugi dzień, już jest źle. Kocham Cię. Nie prawda. Cześć.

Jestem brzydki.

Jakiś zły, ten dzień. Niby wszystko ok, a nie ok. Zmęczony też jestem, bruzda koło oka, się pojawiła. Nie mam odwagi zadzwonić do inwestora. Nie mam odwagi, powiedzieć szefowi, koniec. Nie mam odwagi, Ciebie Ewa ... zapomnieć. To nie to, że dziś nie rozmawiamy, nie możemy rozmawiać codziennie, nie w tych okolicznościach. Boli mnie noga, przestałem być kierownikiem, skończyło się wysługiwanie ludźmi, sam muszę iść, załatwić. Żartuję, trochę. Trochę sam chcę, a trochę, mam czterdzieści prawie osiem lat. Ewa, chciałbym się nacieszyć Twoim ciałem. Dotykiem. Czy zdąrzymy. Dziś wpadły mi teksty, dwa różne ale o tym samym. Jeśli się czegoś chce, wystarczy jeden powód, jęli się czegoś nie chce, znajdzie się tysiąc powodów. Coś w tym stylu. Ewa, jeśli się mamy spotkać, nie ma znaczenia, odległość, paliwo, zmęczenie. Jeśli chcemy się spotkać, to się spotkamy. Zmęczony jestem. Znowu się napchałem, chipsami. I słonecznikiem, żurawiną, precle z serem. Od coli mnie odpycha, ale łyki dwa zrobiłem. ...

Kocham Cię.

Wszystko jest proste. Jeśli Cię kocham, jeśli Ty kochasz mnie. Będziemy razem. To wszystko jest proste. Trochę szkoda, że ciężko, że samotnie, że brakuje dotyku, bliskości, zwykłego słowa brakuje. Słowa to tylko słowa, ok, może czasem aż. Czyny, czyny pokażą, czy jesteś, czy jestem. Kocham Cię Ewa. Dziś, to była rozmowa, nawet milczenie coś znaczy. Kocham Cię. Wyczyściłem telefon, serca nie potrafię. Dobranoc.

Nie wiem.

Nie wiem, co ze sobą zrobić. Do pracy nie ma sił iść. Zresztą nie ma sensu zbytnio. Jechać dalej, szkoda paliwa. Zwalniam się, każdy grosz, jest na wagę złota. Znaczy, być albo nie być. Namieszałaś mi w głowie. Tydzień temu, wracałem wkurwiony. Tydzień i kilka godzin temu, byliśmy razem. Po tygodniu nie ma nic. Cisza. Przeprosiny w międzyczasie, ale też rezygnacja, tak to mogę, muszę odbierać. Zrezygnowałaś, ze mnie.

Bo jestem, niecierpliwy.

Czekanie, to marnowanie, Życia. Ja wiem, wiem że czasem trzeba, że nie można ciągle gnać. Wiem, a chcę. Jestem narkomanem, Życia, wydarzeń, uczuć. Ja muszę wciąż czuć. Chcę, Żyć, czuć, być. Rozumiesz. Wiem, że zadzwonisz, wiem, że mi przejdzie, wiem że, przestanę czekać. Wiem że, kiedyś, pojawi się ktoś, nowa. Albo stara, na nowo, miłość. Wiem. Ale bardzo niecierpliwy jestem. Dobranoc.

Chyba.

Chyba, jeszcze się łudzę. A może tylko, bardzo potrzebuję KOGOŚ. Siostra zajęta, narzeczonego ma. Jesteś? Chyba chciałbym, wiedzieć. Lokatorzy, mnie wkurzają. Prąd i gaz, jakby sporo tego idzie. A przecież, potrzebuję ich. Z drugiej strony, lubiłem być, tak całkiem sam. No i mogłem, sobie swobodnie chodzić po mieszkaniu. Ewka, dzwonisz, czy nie. Ok. Nie to nie. Twój wybór. I tak nic by z tego nie wyszło. Masz męża. Dzieci. Kredyt. Kredyt to i ja mam. Dobranoc, aha, w nocy nie pisz, nie odpiszę, wyciszę telefon, nie chcę tak, gdy ty masz kaprys, potrzebuję kogoś, na poważnie. Zadzwonię do Aśki. Hej, baw się dobrze. Nie myśl o mnie, nie całowaliśmy się, nie kochasz mnie.

Wkurzony jestem na Ciebie.

A dostaje się wszystkim wokół, wszystkiemu też. Robota kijowo mi idzie, ale idzie. I ci wszyscy, może trochę zasłużyli, gdy potrzebują coś, wiedzą gdzie jestem, gdy ja potrzebuję, znikają. A Ty, nie wiem, czy to Ty mnie zostawiłaś, bo miałaś gorszy dzień, czy ja Ciebie, bo miałaś gorszy dzień. Nie wiem, bo się nie odzywasz, bo Cię nie ma? Mam ochotę pojechać w Twoje strony, wiem że Ciebie tam nie ma. Za tydzień będziesz, może zaczekać? A może własnie, jechać dziś. Albo za tydzień ale nie odwiedzić Ciebie. Dziwne kombinacje, snuję. Chyba tylko tu, literacko. W głowie mam jasność, szkoda kasy na paliwo, zbyt ciężko pracuję na lekkie wydawanie. Zbyt dużo mam długu. Mogła byś się odezwać. Czasem jestem bardziej sam. Chyba teraz tak mam. Pogadał bym z kimś. Z Tobą, najchętniej. Zadzwonię do Aśki. Żartowałem. Do siostry. Właściwie nie mam gdzie zadzwonić. Cześć. Cokolwiek robisz, cokolwiek myślisz. Ewa.

Jeszcze.

Jeszcze, się nie pogodziłem. Jeszcze myślę o Tobie. Zastanawiam się, kiedy, czy zadzwonisz, z czym, kiedy, jak się spotkamy, jak dotkniemy, czy, czy poczujemy. Talizmanów, już nie ściskam. Może mnie nie oszukałaś, ale nie chcę być śmieszny, naiwny. Ściskać, czuć coś, czego nie ma. Nie Było? Nie wiem. Zajęta jesteś, nie odpowiesz, koleżanki są ważniejsze? Maciek? A może po prostu, chcesz się od stresować. No to, miłej zabawy, odpoczynku. Ja sobie, posiedzę, sam. Posłucham Listy. Koniec. Idę się wykąpać, położyłem, w końcu, wszystkie płyty. Jeszcze tydzień wykańczania, głaskania. Za kasę, nie pojadę do Ciebie. Nie ma Cię. Raczej :). Dobranoc. Ewa.

Jakby.

Trochę tęsknię. Trochę mi smutno. Trochę wkurzony jestem. Wiem Ewa, jestem sam, muszę o tym pamiętać. Sam się motywować. Sam sobie żyć. Samodzielnie. Po swojemu. Ze sobą. Z Tobą, nie mogę. Dobranoc. P.S. Nie pisz, nie pisz ... bo po co, co masz napisać, jak nie masz co napisać. Będzie dobrze.

Przepraszam.

Ewa, nie masz za co. Po prostu nie było tego ognia, z słów, z wcześniejszych spotkań. Coś zgasło, nie Twoja wina. Może nasza, a może po prostu, się nam wydawało. Mogę się spotkać, lubię spotykać się z ludźmi. Możemy się spotkać, jak kiedyś będzie okazja. Możemy, ale czy będzie ogień, nie wiem. Ciężko będzie, tego się nie da rozdmuchać, rozniecić, On po prostu JEST, albo nie. Szczerze, to dziś trudno mi sobie to spotkanie wyobrazić. Hej. P.S. Zbyt dużą wagę przykładasz do wyglądu, Ty mi się podobasz, Jesteś fajna, dobrze wyglądasz. A może to ja Ci nie pasuję, trudno.

Nie ma rzeczy niemożliwych.

Tak mi gada Tymbark. Wczoraj. To że nigdy się nie spotkamy, albo będziemy mieli mały biały domek. Pewnie Życie, coś pomiędzy zaproponuje. Jak się czujesz, po podpisywaniu. Ja, spoko, w pracy się wyżywam, może, a może po prostu zasłużyła. Wiem Ewa, jestem sam. Wiem. Nie ściskam, już każdego poranka, czarnych i literki, nie bo nie chcę czarować, nie chcę czegoś Ci sugerować. Robisz co chcesz. Hej.

... mam wrażenie że zrobiłam coś nie tak

Ewa. Wszystko i nic. Zależy o co Ci chodzi. Zależy czego chcesz. Napisałem Ci. Pożegnanie nie było jak z bajki, nie było ani razu tak naprawdę, a okazja była jedna na milion, pytania co robimy , zamiast po prostu robić coś, Marcin, gierki, brak rozmowy. Ewa, nie masz co podpisywać, ja nie zrywam umowy, rok to rok, umowa sama się zerwie, albo już zerwała, przez nasze czyny. Tyle. Nie będę pisał, że Cię kocham. Napisałem, że Jesteś dla mnie , ważna. Jesteś. Zastanów się czego chcesz. Kim dla Ciebie jestem. Jestem stary, nie mam czasu na gierki, podchody, marnowanie czasu. Nie chcesz to nie pisz. Jak mówiłem, nie będę stał pod Twym oknem, nie będę nachodził, pisał, dzwonił. Ja jestem. Czy Ty, nie wiem. Dobranoc.

Ewa.

Tymbark mówi ... Niema rzeczy niemożliwych. Nie każę Ci, zostawiać wszystkiego. Nie mówię odejdź. Ja tylko bym chciał porozmawiać. Wyjaśnić że rok to czas związku, lecz czas na zastanowienie czy tego związku chcemy. Ewa. Wygląda, że nic z tego nie będzie. A Tymbark mówi, nie ma rzeczy niemożliwych. Znowu nie napiszesz przez tydzień, potem kolejny wyjazd, potem święta. Rób co chcesz, powtórzę. Ja też, zrobię co czuję. Cześć.

Dziwnie bez Ciebie ...

Ewa, ze mną też było dziwnie. Bo było. Ewa EWA EWA, było dziwnie, nie tak jak być powinno. Nie potrafimy się dogadać, kochać, przywitać ani pożegnać. Ja nie potrafię kupić wina, a ty powiedzieć czego chcesz. Ewa. Maż, jakiś Marcin, były mąż i ja. To tłum jakiś. Ja nie lubię tłumu. Jasne mam koleżanki, kilku wysyłam życzenia, spoko wiem, że można po prostu się kumplować. Ale nie można, czekać na nic, albo jeszcze gorzej, na czyjeś zejście. Rozumiesz. Po prostu bądź, wtedy gdy możesz, po prostu bądź. Dziwnie bez Ciebie ... dziwne że nie spaliśmy objęci, dziwne ze nie spaliśmy, a mogliśmy ... trzy razy spać. Dobranoc.

Kochanie.

Nie wiem. Żartujesz, wygłupiasz a może, tylko mnie kurzyć chcesz. Ewa, gdy ktoś jest ... kochanie ... to kocha się , przynajmniej trzy razy w noc. Zważywszy, że ma jedną szansę na milion. A nie, zadaje milion pytań. W tym, to najgłupsze ... dlaczego już nie jedziesz? Ewa/ pewnie Cię kocham, pewnie trochę pocierpię. Tak, jest mi smutno. Tak, zabrało mi to energię. Ale takie są fakty, nie ma NAS. Pieprzysz coś o Marcinie. Nie dajesz rady. Nie śpimy ze sobą. ( mając jedyną okazję ) Rozumiem, że jest Ci trudno, że mąż, kredyt, dzieci ... ROZUMIEM. Ale to wszystko, nie powinno sprawiać, że nie potrafimy rozmawiać, ŻE NIE POTRAFIMY BYĆ RAZEM. Jestem może trochę rozżalony, trochę smutny, zdenerwowany przed rozmową z szefem, z obawami o swoją ekonomiczną przyszłość ... może to wpływa na mnie, na pewno wpływa. Ale i tak twierdzę obiektywnie, NIE KOCHASZ MNIE. Nie ma z kim pogadać, o pracy, o Tobie, o sobie ... nie ma nikogo kto by to zrozumiał. Myślałem o Aśce, może i trochę na złość Marci...

Marcin.

Swoją drogą, to jakaś klątwa, mam strasznego pecha do Marcinów. Nie ważne. Ewa, myślę że tym razem, nikt nie musi zrywać, oboje wiemy, że to koniec. Od początku to nie miało szans. Nie potrafimy rozmawiać, setki pytań, żadnych odpowiedzi, tak naprawdę. Nie dajemy ... a może tylko ja, nie daję rady w łóżku. Nie miałem, w przeciwieństwie do Ciebie, jakiejś, mniej lub bardziej, wyidealizowanej wizji naszego związku, nie miałem, ale czuję że, to nie wygląda tak jak powinno. Nie ma związku, nie ma NAS. Trzymaj się.

Dziwnie.

Tak jakoś, że nie obudziłem się obok Ciebie. Dziś mogło by być ładnie, słonecznie, fajnie. Ale jest jak jest, budzisz się z mężem. Wydaje mi się, jestem przekonany, czuję że mimo wszystko, powinienem wieczorem być, na Jana Pawła. Powinienem, wynająć pokój, z małżeńskim łożem. Powinienem. Przekonująco, prosiłaś by mnie nie było, bym nie przyjechał, nie przekonałaś mnie. Powinienem tam wieczorem być. Choćby tylko na kolację, choćby na chwilę rozmowy, przy fajce. Powinienem. Jednak nie przyjadę. Nie, bo ... bo, prosiłaś. Dobrego Dnia Ewa. Idę do pracy. Nie chcę, tu tak sam siedzieć.

Ewa.

Dobrze mi obok Ciebie. Myśl sobie co chcesz, wymyślaj problemy, odwołuj spotkania, marudź sobie ile chcesz. Mi dobrze jest obok Ciebie. Cieszę się gdy mogę Ciebie dotknąć, nawet jak nie mogę. Ewa, nie opuszcza nasz, stres, zakłopotanie, nerwowość, niepewność, plus cała ta otoczka, masz męża. Dobrze mi obok Ciebie. Nie będę czekał, wiesz na co ... nie chcę tak ... mi po prostu dobrze jest obok Ciebie. Co przyniesie Los, nie wiem, nikt tego nie wie. Do następnego. Może. Dobranoc. W pracy ... szef jednak chce rozmawiać. Nie wiem czy warto. Nie wiem czy potrafię, jako pracownik ... jako wolny człowiek ... chętnie bym pogadał. Dobranoc Ewa.

K.

Koniec czy Kocham. ... Prawdziwa miłość nigdy się nie poddaje, nigdy nie traci nadziei, zawsze spodziewa się dobrego i trwa niewzruszenie,niezależnie od okoliczności ... cytat który wpadł mi w sieci przed oczęta. A moje słowa, co ja myślę, czuję. Nic. Wszystko. Może kocha. Może już, wie że nic z tego. Może cierpi ponad siły. Nie wiem. Nie chce mi powiedzieć. Fucha ku końcowi się zbliża. W pracy masakra, iwonie odbija, mi trudno wysiedzieć, na szefa nie mogę patrzeć, na firmę już położyłem krzyżyk. Druga fucha, leży odłogiem, czeka mnie rozmowa, rozliczenie, zakończenie wciąż, chyba. W domu, bywam, właściwie śpię tylko. Oddałem ją. Za kilka srebrników. A stówę nie wiem, czy mam czy zgubiłem. Dobranoc Ewa. Pamiętaj że, tak czy tak, było fajnie, a ławka już zawsze będzie nasza. Trzymaj się. Dobranoc.

No dobra.

Była jeszcze paczka chipsów, kajzera i śniadaniowa z serem, banan. I to wszystko na noc. Właściwie to i tak nie byłem gotowy, przygotowany na ten, to, spotkanie. Chciałem, posiedzieć na ławce, chciałem. Jednak chyba, wiedziałem że nic z tego. Przypuszczałem. W właściwie ... czułem. To koniec? Nie wiem, anulowana i już, bez podania przyczyny, powodów. Ja oczywiście nie pytałem, co zmieni przyczyna? Nic. Mam umowę do końca wakacji. Robię swoje. A przynajmniej się staram. Z dietą też, się postaram ogarnąć. Dobranoc Ewa. Dobranoc.

Wkurzony.

Bo sam ze wszystkim jestem. Jak mnie potrzebują to są, synowie, koledzy i koleżanki, byłe żony i szwagry. A jak bym chciał pogadać, to nie ma z kim. A mimo tego wszystkiego, nie umiem się całkiem odciąć, w złości powiedzieć, nie to nie, spadajcie. wszystko robię dla siebie, nie podzielę się, nikt nic już nie dostanie. Nie umiem. A powinienem. NIE TO NIE. Skoro jestem sam to sam, będę żarł gruz. Sam jadł marcepana. No własnie, muszę się zdrowiej odżywiać. MNIEJ CUKRU. WIĘCEJ WARZYW. Wody też, a jedzenia mniej, roboty sporo, ale bez dopalaczy, znaczy coli, nie oszukiwać organizmu, robić spokojniej, dokładniej, na mniejszym energetycznym wysiłku. Za chwilę mam mieć pięćdziesiąt lat. Ewa. Cóż ma swoje sprawy. Męża, dzieci, problemy. Nie Ewa, nie jestem na Ciebie wkurzony. na iwonę czy zbyszka też nie. Po prostu, jestem sam, inny trochę niż oni, inaczej żyję niż Ty. Dobrej Nocy.

Zarobiony.

Nie pisałem bo, zarobiony jestem. Nie zastanawiam się czemu Ewa nie pisze, nie tęsknię już chyba, zarobiony jestem. To nie tak, że gonię za pieniądzem, bardziej, uciekam przed obawami, problemami, kłopotami. Choć, każdy grosz się liczy, za chwilę będę bezrobotny. Mam już kalendarz w biurze, zwizualizowane całe wypowiedzenie, trzy miesiące. Skreślam codziennie. Odliczam, nie żebym się spieszył, ale też nie mam zamiaru tak siedzieć, wiecznie, być a jednocześnie, jakby mnie nie było. Piątek, wróciłem prze chwilą z fuchy, nie chodzę na piwo, nie ma z kim, bo nie piję piwa. Nie wiem, czego ja chcę, nie wiem do końca. Mam kilka dni, by się do wiedzieć. Trzymaj się, Ewa. Ja sobie, będę dłubał, sam. Chyba to lubię, dłubać, być sam. Chyba. Dobranoc.