Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

Sypiając z wrogiem.

Taki film. Tylko. Choć tak sobie myślę, czasem niektóre rzeczy lepiej z wrogiem, robić. Choćby walczyć z wspólnym. Wróg, nie wróg, szacunek się liczy. I INFORMACJA. Wygląda że, WYGRAŁEM. Nareszcie inni wiedzą, dowiedzą się, że miałem rację, że dobrze myślałem, mówiłem ... ROBIŁEM. Tyle. Poza tym, nowe, znajomości. Nowe sytuacje. Prace. Zadania. Możliwości. Ewa, w końcu napisała, zadzwoniła, zdjęcie dała. Tak rozmyślałem że nie rozmawiamy, tak jak z szefem, a brak rozmowy, zniszczy wszystko. Zadzwoniła, rozmawialiśmy, tak jest lepiej. Może nie do końca dobrze, pięknie, idealnie. Jednak, tak jest lepiej. Warto rozmawiać. Z wrogiem też. Sobota, trzeba się kłaść, nie mam z kim napić się herbaty. Nie odpisała. Na ale, jedną wypiłem, jesień-zima, tak niby zdrowa. Spoko, smaczna. Dobranoc Ewa. Nie masz powodów do obaw. Masz kontrakt, na mnie. Będę Cię kochał, do końca. A teraz, w tym wojennym czasie, lepiej że jestem sam. Dobranoc. Jutro do pracy. Nie do roboty, komuś budować firmę, ...

Pokonaj Siebie

Szef wkurzył mnie, tą farbą. Ale cieszyłem się, że spotkałem w końcu, zostawiłem numer telefonu. Fucha, dziś znowu nie poszło, wkurzyłem się na chłopaków. Po chwili się śmiałem, stara znajoma zadzwoniła. Martwi się Ruda. Ewa nie zadzwoniła. Wróg na kawę mnie zaprasza. I tak w kółko. Życie daje i zabiera. Dłuży się czas wypowiedzenia. Ale cieszy perspektywa stałej wypłaty. Pokonaj Siebie. Wytrzymaj. Żyj. Ewa ... nie musisz być zazdrosna, serce, już nie skacze do gardła. Wszystko mija. Że do Ciebie uczucie, też? Wszystko mija. Ale można pielęgnować, dbać. Można. Dobranoc ... Ewa.

Tydzień.

Ponad tydzień Ewa się nie odzywa, ciekawe co przeskrobała. Żart. Nie pisze i już. Czy jest, czy Jej nie ma, kiedyś się dowiem może. Że status na fejsie, w związku, ogranicza mi możliwości, nie daje być może, szansy. Trudno. Słowo droższe piniądza. Nie oglądam telewizji, znaczy nie włączam telewizora, w swoim mieszkaniu. U znajomych czasem spojrzę. Nie oglądam od zeszłorocznych wakacji, ilość reklam, polityków próbujących zrobić ze mnie idiotę, nieobiektywnych dziennikarzy i produkcji telewizyjnych na poziomie, bez jakiegokolwiek poziomu, spowodowały że po powrocie z wakacji pod namiotem, po prostu nie włączyłem i tak mam. Nawet dla "Nietykalnych" nie zrobię wyjątku. Tak, tak, pewnie przesadzam, no ale ja już tak mam. Co robię? Trochę pracuję, trochę rozmawiam, trochę oglądam ciekawych ludzi, trochę czytam informacji, a właściwie komentarzy pod informacjami. Z tego czerpię wiedzę o świecie, na tej podstawie buduję swoje poglądy. Sporo jem, znowu będę gruby. Raczej nie mus...

Początek.

Skoro był koniec, musi być i początek. Fucha ruszona, palec niestety też, nikt nie powiedział że będzie, tylko różowo, bywa i czerwono. Tak czy tak, ważne że wyszedłem z czarnego, bagna. Ciągle się uczę, 23 lata nauczyły mnie, że ... że nie warto tak długo czekać, jak nie wychodzi, jak drugą, trzecią szansę marnują, trzeba odejść. Ewa? Ewa nie pisze. Nie wiem czy by wychodziło, nie wiem czy się dowiem, nie wiem czy zerwała i głupio to powiedzieć czy wręcz przeciwnie, nie pisze bo po prostu tęskni. Dobranoc ... Ewa.

Koniec.

Więc, TAK wygląda koniec. Tak smakuje. Trochę gorzko, cierpko trochę. A bo ... się naczytałem książek, o lojalności, uczciwości, przyjaźni. O tym że słowo, ma znaczenie, człowiek wartość. Przykre to trochę, trochę jak trędowaty się czuję w pracy, trochę uwiera urażona ambicja. I trochę obawiam się o przyszłość. A może tylko o to, że nie zdążę udowodnić że potrafię. Muszę wyłączyć takie myślenie. Nic nikomu nie muszę pokazywać. Muszę zapomnieć. Iść dalej. Poznać nowych ludzi, nowe miejsca. Dziś jest koniec symboliczny. Praktyczny właściwie też, te czterdzieści parę dni to tylko smutny obowiązek ... z obu stron. Podpis ... kończy sprawę. Brak słów tylko pokazuje, kto jest po drugiej stronie. A właściwie że ... jest tam nikt. Piątek zły początek ... ale może, koniec będzie dobry. Na dobre mi wyjdzie. Odpocznę, ostrzygę się, prześpię ... i do roboty, budować siebie. Już nie firmę ... czyjąś ... tylko budować ... SIEBIE. Ewa ... nieobecna ... tak czy tak ... usprawiedliwiona.

Ciężko.

Trochę ciężko, przejść do porządku dziennego z sytuacją zaistniałą, raz na dwadzieścia trzy lata. Przykro trochę. Trochę jakby niesprawiedliwie. Trochę nie fair. Ale trzeba iść dalej. Chyba już wszyscy powiadomieni, chyba wszystko przegadane. Trzeba zakończyć etap żałoby i iść dalej. EWA ... nie powiadomiona. Z EWĄ nie przegadałem. Trzeba iść dalej. SAM. Ciężki dzień, a przecież wiem, cierpliwość, czas pokaże kto miał rację, kto wrogiem, kto przyjacielem a kto, po prostu jest głupi, czy głupia. Dobranoc ... Ewa.

Nierozmowy .

Bo nawet jak rozmawiam ( żałuję że zamieniłem kilka zdań z osobą która mnie wygryzła ze stanowiska ) to to nie jest rozmowa. Szef rozmawia o tym i tamtym służbowo-prywatnym, tylko nie o wypowiedzeniu. Ten się podlizuje, tamten boi tego co będzie po ... mnie, lecz to nie są rozmowy. A Ewa się nie patyczkuje, nie pisze, nie dzwoni, nie rozmawia. Mówię że dobrze, bo lepiej bym sam był w czasie wojny. Mówię ... a przecież jasne że bym chciał, ale nie mogę wchodzić z butami. Ciężki dzień był dziś, w pracy. Po pracy, pierogi ... i żurek ... pełny byłem ale ... i syty. Dobre to mają. W między czasie telefon, później wizyta, a na koniec ... Turcja. Ewa się tam wybiera, a ja Turcję mam w domu ... Turka. Jak powiedziała (chyba jego dziewczyna)... to sympatyczny chłopak jest. Ewa dobranoc.

Siada.

Humor, nastrój, wiara, miłość, odporność, siła, samopoczucie, ekonomia, fucha. Wszystko, albo prawie wszystko. Endorfiny rozkładają się, robi się szaro. Albo po prostu, ciężki dzień miałem, fizycznie i trochę psychicznie. Miłe chwile, też były, wyrazy sympatii i szacunku. Olia nie przyjechała, trudno. Roman nie zapłacił, trudno. Może zapłaci. Ewa nie pisze, nie dzwoni ... chyba ... może ... się oddala. Trudno. Pokonaj siebie ... gada mi kapsel Tymbarka, trudno ... pokonać siebie. Ewa, trzymaj się.

Zwolnienie.

A właściwie wypowiedzenie, dziś dałem szefowi. Dwadzieścia trzy lata. Wystarczy. Ewa nie dzwoni. Fuchę olewam. Oliana ma być w nocy. Tymbark mówi ... pokonaj siebie ... nie będzie łatwo. Wredny, uparty, złośliwy, przekorny ... jestem. Dobranoc Ewa.

Związek.

Gdyby ktoś zapytał o status mego związku, nie potrafił bym odpowiedzieć. Zerwała Ona, ja zerwałem, płomienne wyznania, zimne, zdawkowe rozmowy, wszystko było. Wczoraj się widzieliśmy, bez dotyku, bez rozmowy. Dostałem marcepanowe serduszka, spóźniony dzień chłopaka. Ale czy jeszcze bije w nich życie miłości, nie wiem. Wiem że, nie mogę zabrać na wczasy do Turcji, nie dam domu z ogródkiem. Kłopoty w pracy, plamy starcze, śmieszne spodnie, tyle dać mogę. No może jeszcze, odrobinę ... MIŁOŚCI. Ewa, nie pisz że chata stoi pusta, po co. Napisz coś, bym wiedział że warto czekać. Siostra myśli że, dajesz szansę mężowi. Ja bardziej że, badasz co czujesz, sprawdzasz czy możesz się z nim zestarzeć. A może tylko, z dzieckiem wzmacniasz więź. Ewa coraz bardziej szare to wszystko, nie chcę mówić że, brudne. Nic dziś nie piszesz, dzień z rodziną, rozumiem. Ja z rozterkami, problem z pracą. Potrzebuję kogoś, nie ma Ciebie. Ciemne to wszystko. Coraz ciemniejsze. Byłem pod zamkiem wczoraj, pi...

Sam ...

Jestem sam, czasem tylko ... BARDZIEJ. Najczęściej, gdy potrzebuję pomocy, gdy konieczna jest druga osoba. Chwilami się zastanawiam, co ze mną jest nie tak. Tylko jedno przychodzi mi do głowy ... NIE UDAJĘ. Nie przymykam oka, nie udaję że jest ok, gdy NIE JEST. Ten tydzień, był ciężki w pracy, fucha ciężko idzie, sądziłem że zorganizuję, pracę ... zbuduję, przekonam, pokażę że można , fuchę ... pomogą, razem damy radę. Jestem sam. Tego nie mogę, bo lepiej zaczekać. Tamtego nie mogę, bo nie mam kto przytrzymać. Zjadłem marcepana. To miał być czujnik depresji. Zjadłem, lecz twierdzę że nie mam. Po prostu, czasem bardziej jestem sam. Ewa, nie pisze. A może ... teraz mnie olśniło ... jestem sam bo jestem ... narkomanem endorfin. Muszę czuć, muszę być, muszę ... się położyć, odpocząć i zrobić co tylko zdołam. Dobranoc Ewa.

Mija...

Wszystko. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija ... ulubiony cytat wirtualnej znajomej. Złość powoli też, nie, nie wybaczę, po prostu złość mija. Wczoraj się wygadałem, wykrzyczałem, w nocy przegadałem ostatnią rozmowę z szefem. Zabrałem się za pracę, dużo tego, posprzątać dwadzieścia trzy lata, w dwa tygodnie. Bo potem nie wiem jak się zachowa, szef. Fucha idzie, choć opornie. Brak spokoju w głowie, nie pomaga. Dostałem propozycję, jedną, drugą, mglistą ale zawsze, to miłe. Tak jak dzisiejsze wyrazy szacunku, miłe że jednak go mam u ludzi, nie udało się jemu, jej, i im ... mnie go pobawić. Miłe. To że Ewa, nie dzwoni już mniej. Nie zastanawiam się, nie rozważam, nie chce czy nie może. Nie dzwoni, nie pisze, przyjąłem do wiadomości.

Nerwy ...

Powinien być tytuł W...qrw ale choć udam że odrobinę kultury mam. W poniedziałek szok, we wtorek pogrzeb, dziś dopiero cały dzień w pracy, przebywanie obok NGS i PBK. Irytuję, denerwuję się że nie mogę udowodnić ze mam rację, że źle robią, że nie tędy droga. Irytuję się na głupotę. Ale muszę przestać, nie tyle że się pogodzę z sytuacją ( podobno sposób w jaki podchodzimy do trudnych spraw, czy jesteśmy w stanie się pogodzić z sytuacją, świadczy o naszym zdrowiu ... psychicznym ) nie przejdę do porządku dziennego z chamskim mnie potraktowaniem, ale pogodziłem się, pogodzę z tym że nie mam prawa głosu. Usiądę ( na innej łące ) i popatrzę jak sami dojdą do wniosku że ... ja miałem rację. Nie dam rady poczekać do zaplanowanego dwudziestego trzeciego, pogodziłem się z faktem że nie będę miał pełnych dwudziestu trzech lat w firmie, bywają takie chwile w życiu, kiedy trzeba deptać róże .. bo płonie las. A zdrowie psychiczne, jest bardzo ważne, muszę o nie dbać ( jak widać krucho u m...

Pogrzeb ...

W pracy grobowa atmosfera, a może tylko piekielna. Ja jednak o prawdziwym pogrzebie, służbowo byłem jak na ironię po ostatnich wydarzeniach reprezentowałem zarząd, ja zdegradowany do roli magazyniera, oczywiście nic nie mam do magazynierów, jednak lepiej się czuję w zarządzaniu, kierowaniu, działaniu,rozwiązywaniu problemów, załatwianiu. Reprezentowałem firmę, z którą już się nie utożsamiam, która nie docenia mojej pracy, która nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł, DZIAŁAĆ. Reprezentowałem ją godnie, profesjonalnie, z klasą szkoda że prezes tak nie potrafi. Pogrzeb to koniec ... życia. Chwila refleksji, myślałem że to też symbol pogrzebanych moich ambicji, moich chęci, moich związków z firmą. Ksiądz mówił o miłości, Ewa nie pisze czwarty dzień, czyżby tu też coś umarło. Myślałem o swoim pogrzebie, nie żebym się wybierał, ale jest to nieuchronne. Chciałbym nagrać filmik, i powiedzieć krótko ... WYPIERDALAJCIE ... do kilku osób, fałszywych, zakłamanych ... po prostu świń. Bo pewnie...

Cios ...

Nie da się ukryć że to jest cios, spodziewałem się czegoś, sytuacja dojrzewała do zmian, jednak to jest cios. Jako dżentelmen nie mogę opisać osoby, kusi ale NIE. Ona nie istnieje. Sama sobie zapłaci. A szef, wymownie spuścił oczy, to moje moralne zwycięstwo. Tyle, nie ma się co roztrząsać, trzeba po prostu iść dalej. Swoją drogą. Na fuchę dziś nie idę, muszę ochłonąć. Jeden dzień nie zmieni mnie w krezusa a może też nie uczyni nędzarzem. To wszystko dotyka , trochę nawet boli ale i tak myślę o Ewie. Nie pisze trzeci dzień, można by się zastanawiać jaki, jaki cios z tamtej strony padnie. Można, ale się nie zastanawiam bo to nic nie zmieni, ja Ją kocham. Napisze, nie napisze, dobre, złe, namiętne czy oschłe słowa nie zmienią tego że jest daleko, że nie mogę dotknąć. Że nie możemy ... BYĆ. Już mi lepiej trochę, to napięcie w pracy mnie zmęczyło, moją głowę. Za oknem zimno ale jest trochę słońca, zadzwonił pan w sprawie pokoju, martwię się o słabnący wzrok, o kolano czułe n...

Czas ...

Mam na ścianie wielki zegar, największy z Ikey, wskazuje godzinę za pięć dwunastą, teraz o dziesiątej dwie ... też . To ma byś symbol tego że nie ma na co czekać, tego że mamy ostatnie pięć minut życia, nawet jeśli mamy tego życia jeszcze trzydzieści lat. Czas jest bezcenny, bardzo mało go dostajemy, no i ta brutalna pewność że ... się skończy. Mało go mam a zachowuję się jak by ... jak bym miał wieczność. Marnuję go garściami. Trwonię. Mam nie czekać na Ewę? Nie zadzwoniła wczoraj. Sam spędzam weekendy. Czas się skończy, Ewa nie wiem czy będzie.

W związku na odległość .

Mam czterdzieści siedem i pól lat, osiemdziesiąt cztery i pół kilo, dwieście dwa tysiące do oddania. Jestem w związku, jak to często w języku polskim bywa " jestem w związku " ma podwójne znaczenie. W związku na odległość. W czyimś związku. Mieszkam, żyję , jestem ... sam . Jestem też połamany podwójnie, fucha i przeziębienie. A muszę wstać ( nie lubię leżeć, sam ) zrobić poddasze, płytki Usi też by pasowało zrobić. A najbardziej to ... się boję. Że ... Innym razem to opiszę, spróbuję opisać. Dziś jestem połamany fucha i przeziębienie. No i ... i jak to zwykle w życiu dwie strony medalu ... wczorajsze telefony oraz smsy Ewy . Nie wiem co myśleć, nie chcę myśleć, wolę trwać w pół uniesieniu ... po.