Więc, TAK wygląda koniec. Tak smakuje. Trochę gorzko, cierpko trochę. A bo ... się naczytałem książek, o lojalności, uczciwości, przyjaźni.
O tym że słowo, ma znaczenie, człowiek wartość.
Przykre to trochę, trochę jak trędowaty się czuję w pracy, trochę uwiera urażona ambicja. I trochę obawiam się o przyszłość.
A może tylko o to, że nie zdążę udowodnić że potrafię.
Muszę wyłączyć takie myślenie. Nic nikomu nie muszę pokazywać. Muszę zapomnieć. Iść dalej. Poznać nowych ludzi, nowe miejsca.
Dziś jest koniec symboliczny. Praktyczny właściwie też, te czterdzieści parę dni to tylko smutny obowiązek ... z obu stron.
Podpis ... kończy sprawę. Brak słów tylko pokazuje, kto jest po drugiej stronie. A właściwie że ... jest tam nikt.
Piątek zły początek ... ale może, koniec będzie dobry. Na dobre mi wyjdzie.
Odpocznę, ostrzygę się, prześpię ... i do roboty, budować siebie. Już nie firmę ... czyjąś ... tylko budować ... SIEBIE.
Ewa ... nieobecna ... tak czy tak ... usprawiedliwiona.
Nie, to nie. Widocznie nie chcesz rozmawiać, w sensie, nie chcesz się dogadać. Może nie możesz, dupa, możesz, jeśli byś chciała to byś mogła. Ewka Ewka. A że ja nie jestem święty, hm ... postaram się poprawić. Szkoda kurwa że, nie dla nas. Dobranoc.
Komentarze
Prześlij komentarz