Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2017

Straszny głos.

Zjadłem ostatnie, marcepanowe serduszko. Są tak zapakowane że kojarzą mi się jak wskaźnik poziomu, prądu, paliwa, miłości. Zjadłem, licznik spadł do zera i wtedy ... dzwonisz przeważnie. Miałaś, straszny głos. Rozmowa,jak rozmowa, dwojga ... nie mogących, nie chcących, nie potrafiących powiedzieć wszystkiego ludzi, kochanków ... ludzi. Jacy z nas kochankowie. Głos ... tylko głos się liczy. Słowa to tylko słowa. Ten głos, Ewa ... mnie poruszył. Czy zmienił, tego nie mogę być pewien. PORUSZYŁ to pewne. Pokazał coś, także na pewno. Ewa. Czuję że jest inaczej. Kolejny krok. Poziom. Dobranoc. P.S. Łamię trochę, umowę. Troszkę. Choć, może nie łamię. Choć może, nie ma, umowy. Marudzę, wiem. Ale chciałem byś wiedziała. Mimo że to, szczegół. BO LICZY SIĘ GŁOS. Dzisiejszy ton, barwa, siła, słabość. Dobranoc.

Nocka.

Idę spać. Ewa. Czemu nie śpię? Tak jakoś. Chyba, coś czuję, pamiątka, rozmowa, niespotkanie, wszystko mi mówi że, będę sam. Trzymaj się Ewa. Jak wstanę, Ty pójdziesz spać. Mijamy się. To też piosenka Sylwii. Mijamy się, jak ja nie mogłem Ty chciałaś, jak ja jestem gotowy Ty nie możesz. Trzymaj się. P.S. Na pamiątkę.

...

Miałem nie pisać, trochę. Ale Tereska mi o Tobie, przypomniała. Tak jak bym, potrafił nie myśleć, o Tobie. I ogólnie bym chciał pogadać. Z kimś. Z tobą bym pewnie chciał, się pieprzyć, dotykać, spacerować, jeść i pić ... żyć. W pracy, niby rozpoczynam, wyzwanie. W domu, nic nie robię, czekam ... na lepsze czasy, na czynsz, na telefon. Na basen nie idę bo zima, całowałem się na wietrze. Fuch nie robię, bo tak jakoś, niby fachowiec ale jednak nie ma spokojnej głowy, nie ma fachowej głowy, trafniej. Ewa, nie ma prądu, nie ma wiary w Nas, nie ma siły na zdobywanie niemożliwego. Leżę, na Naszym łóżku, oglądam filmiki na Y, i żyję czyimś życiem, marnując swoje. Marnując swój CZAS. Zabolało mnie, to Twoje ... na pamiątkę. Pewnie to trochę, usprawiedliwianie się jest. Pewnie wymówka. Ale nie, zabolało, straciło sens wszystko. Ok, nie wszystko, przesadzam ale w dołku jestem wiec, zabolało, mocniej. Ewa, dobranoc.

Poniedzielnik.

Taki stan przejściowy, niby jeszcze niedziela, a już w głowie poniedziałek. Czasem, bardziej szary ten przedponiedziałek. Bo nie zrobiłem schematu, BO nie tak się umawialiśmy, bo oni są dziwni, bo nie potrafią zarządzać ... BO KŁAMIĄ. Wiem, wiem, wszyscy kłamią. Ale jakieś kurna zasady chyba powinny być. Ewa,może dobrze że Ciebie tu nie ma, jestem jeszcze bardziej trudny, do życia. Właściwie powinno być łatwiej z kimś, iść przez życie, powinno. Ewa, pierwszy kapsel, czyli najważniejszy ... POKONAJ SIEBIE ... trudno tak, być twardy, odporny. Trudno być ponad, ciężko być opanowanym. Być twardym facetem. Być mądrym, męskim, niezależnym finansowo, facetem bez słabości, bez słabych punktów ... bez pięty. Dobranoc Ewa.

Niedziela.

Wcześnie wstałem, obudziłem się. Ładnie za oknem. Zadzwoniłem do siostry, wygadać się, coś tam się dowiedzieć. Miałem jechać ale lepiej nie, nie stać mnie, jeszcze, już? Zjadłem śniadanie, z impry jeszcze jem, polędwiczki, rybę, schabowy na kolację. Na obiad Beta mnie zaprosiła, ale ja bardziej do Sylwii pogadać. Nie wiem co powiedzieć w poniedziałek w firmie. Szef nie gra fair. Powinienem odejść. Może zaczekam, z boku, stanę i poczekam aż ... tak spłyną ich, nie, nie kości ... tylko: flustracje, małostkowość, kompleksy, brak skromności, pycha, brak umiejętności ogólnie i w budowaniu relacji między ludzkich. Nie wiem co zrobię. NIE TAK SIĘ UMAWIALIŚMY. NIE TAKIE BYŁY PROPOZYCJE. NIE TAKIE MOJE WARUNKI. Dobra, ja właściwie nie o tym, nie po to tu jestem. Z Tobą, chcę pogadać, z Tobą zjeść, Ciebie też (tu mała uwaga, nie wiem czy coś się nie psuję, czy nie dopada mnie pesel, czy hydraulika mi nie siada) ... i tak chcę. Wstaję, ogarnąć wypada, pokój, mieszkanie oddałem w jasyr ... dosłown...

Ewa.

Dostałem, dostałem informację, od Mikołaja. Jednak był, tylko ja do skrzynki nie zaglądałem, nie spodziewałem się, Ewa. Wiem że jesteś fajna, szalona, jednak się nie spodziewałem. Nie wiem co to jest, dopiero w poniedziałek będę mógł odebrać. Kurde ja nic nie mam dla Ciebie, siebie ale to już takie stare, takie mało atrakcyjne coś. Ewa nie wiem co w tej chwili robisz, z kim jesteś. Dobranoc Ewa. Dzięki. Bardzo dzięki, choć nie wiem za co, to i tak, WIELKIE DZIĘKI.

Po imprezie.

Ja po, Ty przed. Fajnie że, napisałaś, żebym zadzwonił. Ewa, zazdrosny jestem o brata. Zawsze jest, gdy Ty jesteś. Impreza spoko, ja oczywiście "święty", nie jestem, natomiast zazdrosny tak. Ewa, fajnie mówisz o tym Mikołaju. Trzeźwieję, potańczyłem z Karoliną, jadłem mięso, do domu dostałem, sporo. Trzeźwieję, już od końcówki imprezy, staram się mieć kontrolę, tym razem, nie musiałem nic sprzątać. Kurde, dziwnie jest, Kocham Cię, boję się, niepewność się wkrada, a raczej wpada z hukiem. Sam jestem, wariat, z diabłem za skórą. Dziwnie. Spadam bo, bo dziwnie, bo zazdrosny , bo diabeł. Aaaa ... fajne to było, pytanie czy spałem u Iwony. Ewa tęsknię, za Tobą, dotykiem, ławką, parkiem, tęczą, głosem, spojrzeniem. Miłego Ewa.

Telefon.

Wiedziałem. Powiedzmy że się spodziewałem. Albo, wypadało byś zadzwoniła. Fajnie. Choć posłuchać Cię. Rozmowa o pracy, bez uniesień, ale zawsze to jakiś kontakt. Nie gniewaj się, nie rosną po niej skrzydła, bardziej ... boli głowa. TAK JAK Z PRACĄ. Zostałem, ale bez uniesień, bez skrzydeł. A Ty, ciężko tak, być nie będąc. Ciężko, nie dotykać. Ciężko wiedzieć, że ... że marne szanse. Trzymaj się, ja, Ty, tak sobie mówimy, zamiast się, po prostu, TRZYMAĆ. To trzymaj się Ewa. Dzięki za telefon. Nie zrywam umowy. Spokojnie, kocham Ciebie, a że nie mam cierpliwości, że źle mi jest samemu, że niestety nie zaczynam ... jak w Twojej piosence Kasi ... wierzyć w nas. Nie ma ognia, między nami, gdzieś, kiedyś, jakoś zgasł. W pracy też tak mam. Więc, może to we mnie tkwi wina. Może ja, jestem jakoś zepsuty. Trzymaj się Ewa. Nie martw się o mnie. Nie przejmuj mną. Nie pojadę, na Mikołaja z Matyldą, za duży ogień do Niej mam. Ale nie chcę, wywiać presji, nie chcę Ciebie wiedzieć, spotkać ... byle j...

Mikołajki.

No to mam. Najpierw wiadomość ... spotkanie odwołane. To jeszcze we wigilię Mikołaja. No a dziś dostałem, kurna starą, nie lubianą, żeby nie powiedzieć chujową ... pracę. OK sam też, nic nikomu nie dałem. Oprócz firmy, kurna dałem szefom, niewolnika ... bo sobie nie wyobrażali. Ewa, nic nie wysłałem, pewnie zajęta jesteś, no i też, nie chcę miru domowego zakłócać. Takie Mikołajki. Dobranoc Ewa. P.S. Jak się znowu zakocham, u mnie to mimo wieku zawsze jest możliwe, nie wiem jak wtedy bym do Ciebie pisał, mówił. Co ja się przejmuję. Ewa Dobranoc.

Dziękuję Marku.

Co mi po tym podziękowaniu. Bez przekonania to robię. Nie znalazłem tyle siły, by ich zostawić ... wszystkich. Wyzwanie? Raczej nie. Strach? Chyba nie. Ludzie? NIE. TY? Nie wiem. Ewa, praca to tylko praca, tak do tego muszę, zwłaszcza od dziś, podchodzić. A Ty? Chyba jestem sam. Będę. Muszę nauczyć się z tym żyć. Z pracą, z Tobą, znaczy bez Ciebie. Ludzie się nie zmieniają, ja się nie zmienię, zmieniła, a może zmieni się, sytuacja. Ewa. Hej.

Ta sobota niestety też odpada ... fajnie Co.

Fajnie kurwa fajnie. Nie chciałem zapeszać. Nie pisałem jak fajne były te dwa dni pisania. Cieszyłem się że Ciebie zobaczę. Chciałem zobaczyć, czy jest coś, czy potrafimy się przytulić. Pocałować chciałem. Dotknąć, też. Nie lubię, nienawidzę obiecanek. Kurwa niecierpię. Ewa, spoko ja rozumiem. Wiem przecież jak jest. Masz męża. Wie, rozumiem, nie mam pretensji. Do Życia też nie mam żalu. Tylko, tylko się nie ucieszyłem z takiej wiadomości, tak po prostu, po ludzku. Co teraz? Nic ... pójdę na imprezę i się napierdolę ... na kurwa pożegnanie. Agnieszka ma rację, powinienem uciekać, grzecznie się pożegnać i wyjść. Z pracy. A ze związku. Jaki to związek? Status na fejsie, smsy raz, dwa razy w tygodniu, czasem rozmowa. Ewa, pewnie Cię kocham. Jak kocham to poczekam. A jak nie, to nie. Fajnie co ... . Średnio. Nie wiem co pisać, wkurzony jestem. Wiem, rozumiem, ten układ, tą sytuację, te niuanse. Rozumiem. Nie wiem co jutro będzie, nie wiem czy kiedyś się prześpimy, czy zamieszkamy raze...

Zdenerwowałem się.

Tak naprawdę, to się ... wqrwiłem ... na maxa. W pracy Ewa, w pracy. Że się nie odzywasz, że nie mamy szans być razem, że tamto siamto, nie denerwuję się. A może. Nie. Natomiast w pracy, niby wygrałem, niby rozdaję karty. ALE muszę się użerać, muszę znosić fochy miny złośliwości, oraz brak kompetencji, wodę sodową, puszenie ... puszystej ... (musiałem :) ) i kilka innych mało sympatycznych rzeczy. Muszę, znoszę ... a wcale nie muszę. Nie mam zamiaru niszczyć sobie zdrowia. Że przesadzam. Nawet jeśli. To moja sprawa. A poza tym, uważam, sądzę, czuję, myślę, wydaje mi się ...ŻE WYGRAM JAK ODEJDĘ ... bo tylko wtedy będzie naprawdę widać co kto jak. TAK MI SIĘ WYDAJE. Dobra koniec o robocie, trzeba zakończyć tę telenowele. O pogodzie Ci opowiem, zimno, szaro ale grudzień i tak czy owak święta czuć. Cholerka, znowu śliski temat, imieniny, wigilia, rodzinna atmosfera. Kurde Ewa, ja chyba z Marsa jestem, że jestem obcy to pewne. Ale z marsa bo, małą wojnę w sobie mieć, muszę. No to kończ...

Tęsknię.

Chipsy, marcepan, dwa banany, tymbark, kajzerka ... zajadam tęsknotę. Globstory, Rafał Z. zaogląduję czas ... tęsknotę. Nie pisałem o ... pisaniu, piosence Kasi ... nie chciałem zapeszać. Kocham Cię. Wczoraj widziałem się z Iwoną ... służbowo-prywatnie, byłem u Aśki, Marka i ... i MARTY, no i pisałem z Aśką. I tak byłem z Tobą, cały czas. Dziś chłopcy, dom, drobne zakupy ... już wchłonięte. A impreza za tydzień. Słucham Sarsy ... ciągle. Trochę dołujące, a trochę nie. Kocham Cię Ewa. Łatwo to się pisze, trudniej było by żyć, być, naprawdę być. Naprawdę Żyć. Właśnie, żyć. A nie wegetować, leżeć, marnować czas. W Marty było fajnie, znaczy najwięcej ja gadałem, ale było spoko. Marta, mnie hm, bardzo bardzo lubi. Patrząc na nią, uwielbiam ją, myślałem o Twojej Matyldzie. Z Martą łączy nas, jakaś niewidzialna nić, z Matyldą jestem zrośnięty, z Tobą ... nie wiem. Kocham Cię. Dobranoc.