Wcześnie wstałem, obudziłem się. Ładnie za oknem. Zadzwoniłem do siostry, wygadać się, coś tam się dowiedzieć. Miałem jechać ale lepiej nie, nie stać mnie, jeszcze, już? Zjadłem śniadanie, z impry jeszcze jem, polędwiczki, rybę, schabowy na kolację. Na obiad Beta mnie zaprosiła, ale ja bardziej do Sylwii pogadać. Nie wiem co powiedzieć w poniedziałek w firmie. Szef nie gra fair. Powinienem odejść. Może zaczekam, z boku, stanę i poczekam aż ... tak spłyną ich, nie, nie kości ... tylko: flustracje, małostkowość, kompleksy, brak skromności, pycha, brak umiejętności ogólnie i w budowaniu relacji między ludzkich. Nie wiem co zrobię. NIE TAK SIĘ UMAWIALIŚMY. NIE TAKIE BYŁY PROPOZYCJE. NIE TAKIE MOJE WARUNKI. Dobra, ja właściwie nie o tym, nie po to tu jestem. Z Tobą, chcę pogadać, z Tobą zjeść, Ciebie też (tu mała uwaga, nie wiem czy coś się nie psuję, czy nie dopada mnie pesel, czy hydraulika mi nie siada) ... i tak chcę. Wstaję, ogarnąć wypada, pokój, mieszkanie oddałem w jasyr ... dosłownie. Więc tylko pokój. O czym myślisz? Kochasz mnie? Tak naprawdę? Jesteś, w stanie, w Nas uwierzyć? Miłej niedzieli Ewa.
Nie, to nie. Widocznie nie chcesz rozmawiać, w sensie, nie chcesz się dogadać. Może nie możesz, dupa, możesz, jeśli byś chciała to byś mogła. Ewka Ewka. A że ja nie jestem święty, hm ... postaram się poprawić. Szkoda kurwa że, nie dla nas. Dobranoc.
Komentarze
Prześlij komentarz