Jakiś zły, ten dzień. Niby wszystko ok, a nie ok. Zmęczony też jestem, bruzda koło oka, się pojawiła. Nie mam odwagi zadzwonić do inwestora. Nie mam odwagi, powiedzieć szefowi, koniec. Nie mam odwagi, Ciebie Ewa ... zapomnieć. To nie to, że dziś nie rozmawiamy, nie możemy rozmawiać codziennie, nie w tych okolicznościach. Boli mnie noga, przestałem być kierownikiem, skończyło się wysługiwanie ludźmi, sam muszę iść, załatwić. Żartuję, trochę. Trochę sam chcę, a trochę, mam czterdzieści prawie osiem lat. Ewa, chciałbym się nacieszyć Twoim ciałem. Dotykiem. Czy zdąrzymy.
Dziś wpadły mi teksty, dwa różne ale o tym samym. Jeśli się czegoś chce, wystarczy jeden powód, jęli się czegoś nie chce, znajdzie się tysiąc powodów. Coś w tym stylu. Ewa, jeśli się mamy spotkać, nie ma znaczenia, odległość, paliwo, zmęczenie. Jeśli chcemy się spotkać, to się spotkamy.
Zmęczony jestem. Znowu się napchałem, chipsami. I słonecznikiem, żurawiną, precle z serem. Od coli mnie odpycha, ale łyki dwa zrobiłem. Ewa, dobranoc. (Tobie zaraz, po nocce) Kocham Cię. ( ale jestem brzydki, biedny, stary, głupi, niecierpliwy ) Dobranoc.
Nie, to nie. Widocznie nie chcesz rozmawiać, w sensie, nie chcesz się dogadać. Może nie możesz, dupa, możesz, jeśli byś chciała to byś mogła. Ewka Ewka. A że ja nie jestem święty, hm ... postaram się poprawić. Szkoda kurwa że, nie dla nas. Dobranoc.
Komentarze
Prześlij komentarz