Tak jakoś, że nie obudziłem się obok Ciebie. Dziś mogło by być ładnie, słonecznie, fajnie. Ale jest jak jest, budzisz się z mężem.
Wydaje mi się, jestem przekonany, czuję że mimo wszystko, powinienem wieczorem być, na Jana Pawła. Powinienem, wynająć pokój, z małżeńskim łożem.
Powinienem. Przekonująco, prosiłaś by mnie nie było, bym nie przyjechał, nie przekonałaś mnie. Powinienem tam wieczorem być. Choćby tylko na kolację, choćby na chwilę rozmowy, przy fajce. Powinienem. Jednak nie przyjadę. Nie, bo ... bo, prosiłaś.
Dobrego Dnia Ewa. Idę do pracy. Nie chcę, tu tak sam siedzieć.
Nie, to nie. Widocznie nie chcesz rozmawiać, w sensie, nie chcesz się dogadać. Może nie możesz, dupa, możesz, jeśli byś chciała to byś mogła. Ewka Ewka. A że ja nie jestem święty, hm ... postaram się poprawić. Szkoda kurwa że, nie dla nas. Dobranoc.
Komentarze
Prześlij komentarz