Najchętniej to bym darł ryja,sypiąc kurwy na cały świat.
Dlaczego znowu. Dlaczego nie mogę być z kimś. Dlaczego chcę. Dlaczego chcę komuś siebie dać.
Dlaczego nic z tego nie wychodzi.
Leżę, jednak spokojnie, tylko w środku, mnie rozrywa.
Leżę, trochę wkurzony że nie jestem na komunii u brata. Miało być tak fajnie, tak rodzinnie ... jednak nie jestem rodziną.
Leżę i czekam, na sen, na smsa, na pierdolony telefon ... na poniedziałek, by żyć pracą, której nie nienawidzę.
Resztki rozsądku trzymają mnie w domu, najchętniej pojechał bym na Dolny ... jeszcze bardziej się zdołować.
Resztki rozsądku, albo ogromny ból dupy że mam TYLE kredytów ... że takim jestem niewolnikiem.
A chciałbym mieć kawałek ziemi ... swój kawałek łąki ... bym mógł leżeć na swojej trawie, swojej ziemi, palić swoje ognisko, bym miał swój adres ... i może wtedy by ktoś przyszedł, ktoś mnie odwiedził ... a może nawet ... ktoś był.
W dupie mam komunię ... szkoda mi tych małych ludzików ... szczerych, prawdziwych ... szkoda.
Rozwala mnie od środka, trzęsie.
W takim stanie nie funkcjonuję normalnie.
Zawalam ... sprawy. Marnuję ... czas. TRWONIĘ ... ŻYCIE.
A kurwa mam jedno, jedyne, krótkie.
Mam ochotę wykrzyczeć Jej. No ale po co, przecież nie jest niczemu winna. NIC MI NIE OBIECYWAŁA.
A worek węgla przytargała.
Mam gorączkę ... muszę wyjść.
Nie, to nie. Widocznie nie chcesz rozmawiać, w sensie, nie chcesz się dogadać. Może nie możesz, dupa, możesz, jeśli byś chciała to byś mogła. Ewka Ewka. A że ja nie jestem święty, hm ... postaram się poprawić. Szkoda kurwa że, nie dla nas. Dobranoc.
Komentarze
Prześlij komentarz